Czy 21 grudnia 2012 roku nastąpi koniec świata?
Jak należy interpretować kalendarz Majów i czy ...
"Nienawidzę was!" to historia o emocjonalnych deformacjach braci z patologicznego domu alkoholika. Mimo że dzieli ...
O marzeniu sennym" to jedno z pierwszych dzieł Freuda, które można nazwać rewolucyjnymi. W przeciwieństwie do ...
Środa, 28 Października 10:35:11

"Emigracyjne przewodniki"

O "Singlach" i "Aby przebaczyć" w "Tygodniku Powszechnym"
Nowa polska literatura emigracyjna nie zachwyca. A jednak jest w niej co¶, co pozwala zrozumieć rodaków mieszkających na obczyźnie.

"Żyjemy tu jak dwie bakterie we wnętrzu jakiegoś organizmu. Dwa obce ciała. Pasożyty, albo jeszcze coś gorszego" - pisał Sławomir Mrożek w "Emigrantach". Na pierwszy rzut oka mogłoby się zdawać, że ta sentencja, jak żadna inna, utkwiła w pamięci autorom nowej fali polskiej prozy emigracyjnej. Ale po chwili przychodzi refleksja. Czy faktycznie powinno się doszukiwać w ksi±żkach Adama Miklasza, Urszuli Ledzewicz, Piotra Kępskiego czy Magdaleny Orzeł próby debaty z Mrożkiem albo nawet Mrożkowych inspiracji? Czy coś poza parafrazą tych kilku zdań znajdziemy w ich twórczości? Raczej nie. Lecz nie to jest najgorsze. Wszak wszystko wskazuje na to, że autorzy odrzucaj± spuściznę całej - także Miłosza czy Gombrowicza - polskiej literatury emigracyjnej. Ich książki zawieszone w literackiej próżni stają się czymś w rodzaju odpowiedników serialu "Londyńczycy ". Nie są może aż tak nudne, banalne niestety już tak. To proza płytka i jednowymiarowa, przypominająca często nieudolnie spisane dzienniki - osobiste przeżycia wymieszane s± tu z urywkowymi, wybiórczymi i najczęściej niezbyt istotnymi obserwacjami. Po co się więc w ogóle tymi książkami zajmować?

Bo mimo nieudolności jej twórców wydają się sporo nam mówić o stanie dzisiejszej emigracji. Głównie tej młodej. To oczywiście obraz uśredniony i być może nie zawsze prawdziwy. Jednak nie ma powodu, aby nie pozwolić sobie na założenie, że brak intelektualnej głębi tej literatury oddaje najlepiej stan polskiej diaspory. Stroniącej od kultury kraju, w którym żyje, dobrowolnie zamykaj±cej się w ge ach, lecz nie tworz±cej w nich własnych ośrodków wymiany myśli. Skupionej na mieć, a nie być.

Jeśli tak spojrzeć na problem, można zrozumieć, czemu autorzy nie próbuj± mierzyć się z Mrożkiem. Tym bardziej że sami nie wyjechali do Anglii, Irlandii czy Stanów Zjednoczonych jako ukształtowani czy nawet początkujący pisarze. Zazwyczaj emigrowali tak samo, jak blisko dwa miliony Polaków, tylko po to, aby zarabiać pieniądze. Trudno się więc dziwić, że nie zamierzaj± dokonywać jakiejkolwiek konfrontacji ludzkich charakterów, postaw, oczekiwań. Inteligent czy robotnik - nieważne. Wszystko zlewa się w jedną, często bezbarwną masę.

Dresiarz z "Polskiej szkoły boksu" debiutującego 28letniego Adama Miklasza potrafi stać się bohaterem w oczach młodych Polaków. Wystarczy, że bije się za rodaków, za ich krzywdę. Tożsamość sprowadzona jest do wspólnego picia piwa w przepełnionych, brudnych, przypominających noclegownie dla bezdomnych mieszkaniach. Rządzą stereotypy, te same, co lata temu. Albańczycy to mafiozi, Czesi s± sk±pi, a do Brytyjczyków lepiej się nie zbliżać, bo będ± nami pogardzać. Tylko czy faktycznie za taki opis polskiej rzeczywisto¶ci powinni¶my winić pisarza? Miklasz mieszkał z opisywanym dresiarzem, wsi±kł w środowisko młodych emigrantów, niemal w cało¶ci podzielił los swojego bohatera. Co prawda, brakuje mu reporterskiego zmysłu, ale przyznać trzeba, że jak najrzetelniej próbuje przekazać swoje obserwacje. Są wąskie, bo sam rzadko wychodził poza społeczność, którą opisuje. Z tego samego względu jego głos wydaje się ważny i prawdziwy.

Świat imigrantów z Polski z "Polskiej szkoły boksu" przypomina nieco ten ze "Szczuropolaków " Edwarda Redlińskiego. Zresztą, jeśli nowi autorzy czytali kiedyś któregoś z polskich twórców pisz±cych o emigracyjnych doświadczeniach, to najpewniej właśnie autora "Konopielki". Niemal karykaturalne postaci z powieści Miklasza czy zbioru opowiadań "Dublin. Moja polska karma" 35letniej Magdaleny Orzeł przypominają tamte, karto ane gęby z Greenpointu. Ale - niestety - na tym podobieństwa się kończ±. Redliński - niew±tpliwie przenikliwy obserwator, nieznosz±cy jednoznacznych ocen - zderzał nasze wybujałe wyobrażenie o Ameryce z jej rzeczywistością. Konfrontował polski, plebejski prowincjonalizm z nieosi±galnym dla emigrantów bogactwem Stanów Zjednoczonych. Owszem, krytykował rodaków, traktował ich też ze spor± dawk± ironii, ale przecież brał także w obronę. W nowej fali prozy emigracyjnej próżno szukać równie ciekawego podejścia.

Wyłącznie 36letni Piotr Kępski w swoich "Singlach" zdradza jakieś aspiracje. Stara się uczynić z emigracji symbol wyobcowania, samotności i zagubienia. Ale w ostatecznym rozrachunku kończy się na sprzedaniu czytelnikowi taniej i infantylnej informacji, że naszym życiem kieruje wył±cznie przypadek. Kępski najwyraĽniej sam zagubił się w temacie. Podobnie jak mieszkaj±ca już od 20 lat w Stanach Zjednoczonych Urszula Ledzewicz. " Aby przeżyć" jest próbę opowiedzenia o starej emigracji, tej z lat 80. Tyle że uchwyconej z dzisiejszej perspektywy. Dziwi jednak sposób, w jaki Ledzewicz dokonuje rewizji historycznych wydarzeń, wrzucaj±c przy okazji bohaterkę w wir zupełnie niewiarygodnych wydarzeń. Młoda pani doktor chemii staje się ofiarą komunistycznego systemu. Na domiar złego okazuje się, że za zamordowaniem męża opozycjonisty stoi jej własny ojciec. Wyjeżdża więc do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie tamtejszego naukowca. Jak się okazuje, niemal szalonego i gotowego posun±ć się do zbrodni. W tę parakryminalną fabułę zostaje wplątane także dziecko, gwałt i problem przebaczenia. Zbyt wiele jest tych wątków, przypadkowych zbiegów okoliczności i nagłych zwrotów akcji. Powieść szybko traci spójność, a i z dynamiką nie jest najlepiej.

Wygląda na to, że wszystkie nowe ksi±żki osadzone w emigracyjnym nurcie słuszniej będzie nazwać nie tyle literaturą, co przewodnikami po emigracji i mentalności emigrantów. Po "anglopolskim" slangu, knajpach, gdzie najtańsze piwo, specyficznych zwyczajach. Ale przede wszystkim marzeniach. Bo - jak pokazują autorzy - to właśnie marzenia, a nie racjonalne plany są motorem napędowym polskiej emigracji. Lecz gdy się im uważniej przyjrzymy, łatwo dostrzeżemy, że w nich znów dominują sprawy codzienne i przyziemne - kasa i myśl o powrocie do domu.

U większości autorów piszących o Irlandii czy Wielkiej Brytanii zupełnie gubi się złożona wielokulturowość kraju, oparta na imigrantach, przybyszach z Europy Wschodniej, Indii, Pakistanu czy krajów afrykańskich. Zamiast tego skupiają się twórcy na temacie niedoli emigranta polskiego. To nic, że "nasi" nie zawsze pracują na zmywaku, a młodzi pisarze już dawno sami awansowali społecznie, a może nawet wrócili do kraju. Współczesna polska emigracja mimo to pozostaje dla nich wspólnotą smutku, poczucia bezsilności i beznadziei. Właśnie z tej chęci wykrzyczenia frustracji wypływa nowa fala - choć słuszniej byłoby rzec strumień - literatury polskiej emigracji. Banał? Być może. Ale prawdziwy.
ADAM MIKLASZ, "POLSKA SZKOŁA BOKSU", wydawnictwo Skrzat, Kraków 2009
MAGDALENA ORZEŁ, "DUBLIN. MOJA POLSKA KARMA", wydawnictwo Skrzat, Kraków 2007
URSZULA LEDZEWICZ, "ABY PRZEBACZYĆ", Jirafa Roja, Warszawa 2009
PIOTR KĘPSKI, "SINGLE", Jirafa Roja, Warszawa 2009

Max Fuzowski "Tygodnik Powszechny:, 01.11.2009
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web/GG/Skype
Komentarz*
Wpisz wyświetlony Kod *
Promocja na wszystkie książki
Każde zamówienie z tej strony internetowej realizujemy bezpłatnie, nie płacą Państwo żadnych kosztów wysyłki. Promocja dotyczy zwykłych paczek wysyłanych za pośrednictwem Poczty Polskiej po dokonaniu wcześniejszej wpłaty na konto wydawcy: numer rachunku bankowego: 55 1020 1156 0000 7302 0008 4921 - Biblioteka Analiz Sp. z o.o. 00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 2/4 p. 116. Przy opłatach "za zaliczeniem pocztowym" taryfy nalicza Poczta Polska.
 
Nowa powieść Łukasza Gołębiewskiego ...
Strona Łukasza Gołębiewskiego o przyszłości ...
Poznana przypadkiem na koncercie punkowego ...
Serwis poświecony pismu "Wyspa Kwartalnik ...
 
Strony partnerskie: Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud | Kwartalnik Literacki Wyspa | Melanże z żyletką | Najlepsze przewodniki | No Future Book Śmierć Książki | Notes Wydawniczy | Rynek Książki | Witold Horwath | Wydawnictwo Jirafa Roja | Wydawnictwo Primavera | Xenna Moja Miłość |
Profesjonalne statystyki odwiedzin
C Copyright 2007 Jirifa Roja | System optymalizowany do 1024x768+, iso-8859-2